2. ZA CO KOCHAMY PERFUMY ? / część druga - zapach to skojarzenia !/

24-01-2017

ZA CO KOCHAMY PERFUMY ? / część druga - zapach to skojarzenia !/

W pierwszej części opisałam historie perfumiarstwa, prawdziwy rozwój tej sztuki nastąpił jednak w XIX wieku, kiedy rozwój przemysłu spowodował obniżenie ceny perfum. 
Pojawiła się wtedy także nowa era fachowców - wielkich krawców - kreatorów mody, którzy przy okazji promocji swych kolekcji zaczęli także firmować swym nazwiskiem wybrany przez siebie zapach perfum. I tak w 1921 roku znana projektantka mody Coco Chanel wprowadziła na rynek nowatorskie perfumy N°5. Zapach ten zapoczątkował nową epokę - od tamtej pory perfumy te stały się przepustką do ekskluzywnego świata mody. Kiedy podczas jednego z wywiadów zapytano Marilyn Monroe „W czym Pani sypia?”, gwiazda odpowiedziała „W Chanel N°5”.

Dziś perfumy są sposobem na wyrażenie naszej osobowości, uczuć, marzeń i przyzwyczajeń. Odzwierciedlają nasz charakter i styl życia a także i nie boje się tutaj użyć tego twierdzenia - mówią o wyznawanych wartościach. Perfumy pozwalają kobietom odnaleźć swój temperament i sexapeal, mężczyznom pozwalają poczuć się pewniej i bardziej męsko. Atakując nasze zmysły pachnącymi kompozycjami potrafią rozbudzić najgłębsze pragnienia. Niektóre zapachy zapamiętujemy do końca życia, ich magia przywołuje najdalsze wspomnienia - przypominają nam bliskich lub szczególne wydarzenia.

Kiedy byłam dorastającą dziewczynką, a w Polsce panował ustrój komunistyczny, na półkach sklepowych nie było podstawowych produktów żywnościowych, nie można było wtedy nawet marzyć o perfumach. Przyjechała w odwiedziny do rodziców ciocia „Lotka”- tak do niej mówiliśmy – ciocia Leocadia z Francji. W prezencie od niej otrzymałam mały bajkowy flakonik w kształcie jabłka, który na początku był upominkiem dla klientek domu mody francuskiej designerki Josiane Maryse Pivida, Projektantka ta nazwała swój dom mody Lolita Lempicka ( był to jej pseudonim artystyczny, który jest połączeniem imienia Lolita - z książki V.Nabokowa „Lolita” oraz nazwiska polskiej malarki epoki art deco którą uwielbiała Tamary Łempickiej ,  zapisywanego po francusku, jako de Lempicka). W związku z bardzo dużym zainteresowaniem tą wodą zaczęto ją produkować na masową skalę. Do dzisiejszego dnia mój pierwszy zapach przywołuje mi na myśl moje szczęśliwe dzieciństwo. Wyczuwam tam kwiat orientalnej lukrecji i kwiatową mieszankę zawierająca w sobie aromaty liści bluszczu, korzeń irysa, a przede wszystkim fiołek zmieszany z wanilią, trwałość temu zapachowi daje piżmo i słodka pralina. Jak później się dowiedziałam tak skomponowany bukiet zapachowy nazywa się gourmand.  Są to wody zawierające w sobie składniki imitujące słodycze, np. czekoladę, toffi, marcepan, praliny, itp. Kiedy moja córeczka miała 6 lat podarowałam jej mały flakonik tej wody. Mam nadzieję, że również go tak pokocha jak ja i będzie jej się kojarzyć ze szczęśliwym dzieciństwem. Mimo, iż zapach ma już swoją świetność za sobą, w mojej perfumerii zawsze będzie dla niego miejsce. Zapraszam do powąchania słodkich fiołków w bajkowym flakonie.

Wracając do zapachów gourmand – najznakomitszym zapachem, który zapewne każda kobieta zna są to perfumy Angel Thierry Muglera. Połączono w nich czekoladową słodycz, karmel z mocną nutą w ogromnej ilości paczuli. Historia Muglera jest niesamowita. Urodził się w Strasburgu, a kiedy był dzieckiem, chodził z rodzicami do słynnej gotyckiej katedry N. Marii Panny, gdzie na suficie były namalowane gwiazdy, w które uwielbiał się wpatrywać. Po wielu latach, gdy wydaje swój pierwszy zapach, tworzy flakon na wzór i podobieństwo swojego symbolu fetyszu o ponadczasowych i uniwersalnych wartościach - gwiazdy. Perfumy te od razu stały się bestsellerem i są jednym z najczęściej kupowanych zapachów na świecie.  W sprzedaży marek selektywnych konkurują tylko z Chanel N°5 oraz J’adore Dior-a.  Angel nie jest tanim zapachem, ale jak mówi Thierry – główny składnik - paczula jest droższa niż złoto, gdyby włożył do niego złoto - zapach byłby tańszy, ale nie byłby to Angel. Flakon – pięcioramienna gwiazda jest ręcznie szlifowany, można z całą pewnością powiedzieć, że jest to jedyna marka selektywna, która śmiało może być zakwalifikowana do najlepszych zapachów na świecie – o których mówi się „ zapachy niszowe”. Żaden zapach nie pachniał nigdy tak jak Angel. Thierry Mugler kierując się bardziej instynktem niż trendami mody, stworzył Angel, jak mówił, dla kobiety, która jest w połowie aniołem, w połowie diablicą. Przecież każda z nas trochę taka jest !

Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o moim ulubionym zapachu z kolekcji Thierry Muglera, do którego ciągle wracam, to Alien – Obcy. To prawdziwie szamański zapach – perfumeryjna arystokracja z najwyższej półki. Zapach otwiera kojąca nuta indyjskiego jaśminu Sambac, w nucie środkowej dominuje czarujący aromat drzewa kaszmirowego, nutę serca - uzupełnia biała ambra. Nie mogę się powstrzymać przed określeniem, że jest to mój nr 1! Alien otula, rozgrzewa, dodaje mi sił, skupia na sobie uwagę, chociaż też wzbudza skrajne emocje - od miłości po nienawiść…

Zapach A*Men Muglera to jedyna propozycja dla mężczyzn, woda super-selektywna – trzeba silnego charakterem, prawdziwego mężczyzny, żeby się zdecydować na tak otwarte wyrażanie siebie. Z  Muglerem jest tak – wchodzisz i nie istnieją inne zapachy – jesteś tylko Ty!

Przepraszam, rozpisałam się na temat tej marki, ale jestem przekonana, że jest to jedna z najlepszych marek na świecie !

Jak to zrobić, aby dobrać idealny zapach dla siebie?  To już w następnym artykule.

Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mojej perfumerii na testowanie zapachów, o których pisałam i wielu innych - My Beauty (ul. 55 Pułku Piechoty 30, Leszno) lub na stronę internetową: www.sklep.mybeauty.com.pl.  Edyta Chudzińska